OŚRODEK DOMOWEGO LECZENIA RESPIRATOREM NAWIĄŻE WSPÓŁPRACĘ Z LEKARZAMI

Oferta dotyczy województw:
śląskiego, mazowieckiego, lubelskiego, warmińsko-mazurskiego

Wymagania :
- Specjalista anestezjologii i intensywnej terapii,
- Ważne prawo wykonywania zawodu
- Dyspozycyjność i odpowiedzialność

Zakres współpracy
- Opieka nad pacjentami wentylowanym mechanicznie w warunkach domowych
- Wizyty domowe wg harmonogramu + dostępność telefoniczna
- Prowadzenie dokumentacji zgodnie z obowiązującymi procedurami

KONTAKT:
Osoby zainteresowane ofe
rtą prosimy o kontakt telefoniczny pod numerem: +48 607 981 632


 

 Anestezjologia i intensywna terapia - aktualności

Ucieczka kolegi od odpowiedzialności

Polecam Waszej uwadze wpis Iffy na naszym Forum Dyskusyjnym. Śpiączka pacjentki spowodowana krytycznym i niezauważonym niedotlenieniem wskutek perforacji tchawicy w trakcie intubacji. Proszę zwrócić uwagę na jeden bardzo niepokojący szczegół - firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty odszkodowania motywując to popełnieniem przez anestezjologa RAŻĄCEGO BŁĘDU. Ze zrozumiałych względów dostęp do artykułu tylko dla osób zarejestrowanych na naszym anestezjologicznym forum dyskusyjnym. (25.06.2016.)

Nowe pozycje z zakresu IT

Rozwój intensywnej terapii stawia przed specjalistami tej dyscypliny nowe wyzwania. Jedną z konsekwencji jest konieczność zastosowania aparatu zastępującego funkcję nerek, niezbędnego do leczenia chorych w ciężkim stanie ogólnym. Obok respiratora, jest on obecnie powszechnie używanym narzędziem, pomocnym w przywracaniu homeostazy u chorych z niewydolnością wielonarządową na oddziale intensywnej terapii. Postęp medycyny i zwiększenie dostępności urządzeń do terapii nerkozastępczej wymagają od lekarzy oddziałów intensywnej terapii nowych umiejętności i przyswojenia szerokiej specjalistycznej wiedzy. Ciągła terapia nerkozastępcza to pierwszy wydany w języku polskim przewodnik traktujący wyłącznie o współczesnych metodach pozaustrojowego oczyszczania krwi na oddziale intensywnej terapii. Mimo że od ukazania się pierwszego wydania anglojęzycznego upłynęło już kilka lat, książkanadal pozostaje aktualna. Publikacja przedstawia w sposób kompleksowy zagadnienia związane z ciągłymi technikami nerkozastępczymi, jak również opisuje w skrócie inne procedury pozaustrojowego oczyszczania krwi.cję, która wypełnia lukę tematyczną. Romuld Lango. Do księgarni >>

Wątrobie, mimo że jest narządem spełniającym wiele istotnych funkcji fizjologicznych niezbędnych dla życia, nie poświęcono tak dużo uwagi w polskiej literaturze medycznej dotyczącej intensywnego leczenia chorych, co sercu, płucom czy nerkom. Dotyczy to równieżpublikacji materiałów o charakterze przeglądowo-poglądowym, tak niezbędnych dla poszerzania wiedzy w codziennej pracy oraz dydaktyce.Tekst napisany jest bardzo przystępnym językiem, omawia wszystkie aktualne tematy z zakresu problematyki dysfunkcji wątroby na różnych poziomach zaawansowania.Podręcznik stanowi niezwykle ważną pozycję, która wypełnia lukę tematyczną. Zbigniew Rybicki. Do księgarni >>

"Szpitale czeka lawina pozwów za brak znieczulenia przy porodzie"

Przepisy o łagodzeniu bólu mogą doprowadzić do zamykania porodówek. Lecznice będą się bały procesów. Lekarze i szpitale już zaczynają się obawiać przepisów, które wejdą w życie w sierpniu 2016 r. Chodzi o rozporządzenie ministra zdrowia o łagodzeniu bólu porodowego. Daje ono każdej kobiecie prawo do znieczulenia na życzenie.

Większość kobiet już teraz domaga się znieczuleń na porodówkach, bo od ubiegłego roku refunduje je NFZ. W lipcu 2015 r. prezes Funduszu podpisał zarządzenie, mocą którego refunduje wszystkim kobietom znieczulenia przy porodzie, płacąc za nie szpitalowi 413 zł. A przyszłe matki są coraz bardziej świadome swoich praw i egzekwują je w szpitalach. Przed lipcem 2015 r. znieczulenie było dostępne tylko wtedy, gdy kobieta miała do tego wskazania medyczne, czyli nie była w stanie rodzić siłami natury. Kobiety, które chciały znieczulenie bez wskazań do niego, musiały płacić za dodatkową usługę w szpitalach ok. 600 zł.

Niektóre kobiety nie czekają na nowe przepisy i już teraz próbują pozywać lekarzy. Jedna z pacjentek po wyjściu z porodówki postanowiła wytoczyć sprawę ginekologowi za to, że nie dostała znieczulenia i musiała rodzić w bólach. Jej skarga trafiła do komisji lekarskiej.

– Lekarzowi udało się w końcu ją przekonać, że to nie jego wina, bo znieczulenie musi podać anestezjolog, a takiego nie było na oddziale. Za jego brak odpowiada zaś szpital, który nie zapewnił dostępności specjalisty pacjentom – tłumaczy Oskar Luty, adwokat z kancelarii DFL Legal. Zaznacza, że sprawy o brak znieczulenia przeciwko szpitalom będą coraz częstsze.

Takie jednostkowe przypadki to dopiero preludium do tego, co może czekać szpitale w drugiej połowie 2016 r., kiedy zacznie obowiązywać nowe rozporządzenie. Problem ze znieczuleniami rozbija się nie tylko o to, czy kobieta ma do niego prawo, ale też o liczbę anestezjologów w szpitalach. Tych brakuje. Tymczasem rozporządzenie wskazuje, że jeśli anestezjolog będzie znieczulał rodzącą, nie może w tym czasie zajmować się żadnym innym pacjentem.

– Musi nadzorować rodzącą i nie wolno mu wykonywać innych świadczeń. A jeśli będzie sam w szpitalu na nocnym dyżurze, pomagając np. przy cięciu cesarskim, jego dostępność może być znacznie ograniczona. Za zaniedbania organizacyjne, faktycznie ograniczające prawo do łagodzenia bólu i przekładające się na cierpienie, pacjentki mogą pozywać placówki medyczne – zauważa Oskar Luty.

– Utopią jest myśleć, że każda pacjentka skorzysta z uśmierzenia bólu. Jeden anestezjolog może znieczulać tylko na jednej sali operacyjnej. Skąd wziąć ich więcej? – pyta Mieczysław Szatanek, ordynator ginekologii i położnictwa w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym. Jego zdaniem rozporządzenie doprowadzi do zamykania porodówek. – Bo zarządzający szpitalami będą się bali narażać na koszty i procesy sądowe – dodaje.

Projekty - resort zmienia reguły: Ministerstwo Zdrowia przygotowuje nowelę ustawy o działalności leczniczej. Z wypowiedzi ministra zdrowia wynika, że zamiast komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych o przyznaniu odszkodowania pacjentowi będą decydowali orzecznicy ZUS. Rekompensaty wypłacą ze specjalnego funduszu, na który szpitale odprowadzą składki. ZUS ma orzekać nie o tym, czy doszło do błędu medycznego, ale czy zaistniał wypadek medyczny. Nie jest jednak jasne, czy tym mianem będzie można określić niepodanie kobiecie znieczulenia podczas porodu. Odszkodowanie za wypadki medyczne ZUS ma przyznawać tak jak za wypadki przy pracy. Orzecznik Zakładu opisuje sytuację wypadkową, bada poszkodowanego, stwierdza określony uszczerbek na zdrowiu. Może się więc okazać, że rodząca, która nie dostała znieczulenia, nie otrzyma odszkodowania, bo nie ma trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Żródło: Rzeczpospolita, 24.05.2016.

Jeszcze jeden głos w dyskusji nad nadzorem

Poniżej przytaczam treść listu P. Prof. K. Kuszy dot. nadzoru specjalistów nad rezydentami anestezjologii:

"no cóż jeśli można sobie pozwolić na uwagę, to żaden z tych przepisów prawa nie pozostał bez konsultacji w tymty wypadku Departament Prawnym Ministra Zdrowia i RCL. W świetle powyższego wystąpienia aby szkolić brakuje nam jeszcze około 3 tyś specjalistów pod warunkiem, że zechcą to zrobić, gdyż przepisy nie regulują obowiązku szkolenia. Pozostaje pytanie jak Pan mecenas widzi (interpretuje) szkolenie w innych dyscyplinach medycyny?

szacunek

k kusza

PS

Brak dostępu do servisu proszę o zawarcie w nim tych treści"

A życie toczy się na salach operacyjnych dalej. Zapraszam Was do wzięcia udziału w ankiecie dot tego zagadnienia - d

(12.05.2016.)

Ilu rezydentów wykonujących znieczulenie może nadzorować jeden specjalista? Zdanie prawnika.

Polecam lekturze opinię mecenasa Radosława Tymińskiego, będącą pokłosiem jego słynnego już sopockiego wykładu. Opinia dotyczy tematu zawartego w tytule.

Po wykładzie dla anestezjologów w Sopocie otrzymałem wiele pytań dotyczących tytułowego zagadnienia. Odpowiadając jednym zdaniem: liczba lekarzy w trakcie specjalizacji, których może nadzorować specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, zależy od grupy ryzyka, do której zakwalifikowano pacjenta, oraz ukończonych lat szkolenia specjalizacyjnego lekarza w trakcie specjalizacji. Trzeba też dodać, że przepisy są w tej kwestii niestety niejednoznaczne.

  Podstawowe zasady wykonywania zabiegów przez lekarzy zdobywających specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii określono w § 8 ust. 3 Ministra Zdrowia z dnia 20 grudnia 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii dla podmiotów wykonujących działalność leczniczą, który brzmi: „Lekarz w trakcie specjalizacji może wykonywać znieczulenie, jeżeli wykonanie tego znieczulenia jest bezpośrednio nadzorowane przez lekarza specjalistę anestezjologii i intensywnej terapii”. Pojęcie „bezpośredniości” w sprawach medycznych zostało wyjaśnione w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 3 sierpnia 2006 r. (sygn. akt WA 23/06), który stwierdził, że: „Określenie «bezpośredniości» jako warunku należytości sprawowania tej opieki odpowiada powszechnemu znaczeniu tego słowa. Bowiem «bezpośredni» to taki, który znajduje się blisko nas, niczym nie oddzielony w przestrzeni lub w czasie”. Tym samym za bezpośredni nadzór w świetle prawa można uznać tylko sytuację, w której lekarz specjalista jest przez cały czas trwania zabiegu koło lekarza w trakcie specjalizacji i koło znieczulanego przez tego lekarza pacjenta, co wyklucza nadzorowanie więcej niż jednego lekarza.

  Niemniej w § 8 ust. 4 ww. rozporządzenia wprost napisano, że: „Za zgodą lekarza kierującego oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii […] lekarz specjalista anestezjologii i intensywnej terapii może równocześnie nadzorować pracę nie więcej niż trzech lekarzy w trakcie specjalizacji, wykonujących znieczulenia chorych, których stan ogólny według skali ASA odpowiada stopniom I, II lub III, w przypadku: odbycia przez tych lekarzy co najmniej 2-letniego szkolenia w ramach specjalizacji w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii oraz wykazania się odpowiednią wiedzą i umiejętnościami wykonywania znieczulenia. Lekarz specjalista anestezjologii i intensywnej terapii nadzorujący pracę lekarzy w trakcie specjalizacji znajduje się w bezpośredniej bliskości znieczulanych chorych przez cały czas trwania znieczulenia”. Z przepisu tego wprost więc wynika, że lekarz specjalista może nadzorować (po uzyskaniu zgody ordynatora) pracę maksymalnie trzech lekarzy po drugim roku specjalizacji, którzy znieczulają chorych z grup ryzyka I-III wg skali ASA. 

  Należy jednak zwrócić uwagę na terminologiczną sprzeczność pomiędzy § 8 ust. 3 i § 8 ust. 4  rozporządzenia: w § 8 ust. 3 jest mowa o „bezpośrednim nadzorze”, zaś w § 8 ust. 4 mówi się już o „nadzorze”. W języku prawniczym oba te wyrażenia oznaczają co innego, co nakazywałoby rozumieć je jako dwie, samodzielne normy. Teoretycznie zatem rzecz ujmując, lekarz specjalista mógłby nadzorować do trzech rezydentów, o ile w każdym przypadku sprawowałby nadzór bezpośredni (np. do wykonywania znieczulenia u jednego pacjenta staje trzech rezydentów). W praktyce wydaje się to trudne, a nawet nie zawsze możliwe. Opisana powyższej sytuacja stanowi przykład tzw. sprzeczności norm, tj. sytuacji, w której jednak norma pozwala na to, co wyklucza druga norma. W tej sytuacji stosuje się tzw. reguły kolizyjne, a konkretnie regułę, zgodnie z którą przepis szczegółowy uchyla przepis ogólny (lex specialis derogat legi generali). 

  Zastosowawszy powyższe rozumowanie, można dojść do wniosku, że: lekarz specjalista może nadzorować maksymalnie trzech lekarzy w trakcie specjalizacji, o ile: 

- uzyskał zgodę ordynatora;

- lekarz nadzorowany wykazał się odpowiednią wiedzą i umiejętnościami wykonywania znieczulenia;

- lekarz nadzorowany odbył co najmniej dwa lata specjalizacji;

- znieczulany pacjent został zakwalifikowany do grupy ryzyka ASA I-III. 

We wszystkich innych sytuacjach (a więc np. lekarza na I roku specjalizacji) lekarz specjalista może nadzorować tylko jednego lekarza w trakcie specjalizacji.

Radosław Tymiński

Proszę zwrócić uwagę, że:

  • Jednym z podstawowych sprawowania nadzoru warunków jest ten, który mówi o tym, że "lekarz nadzorowany wykazał się odpowiednią wiedzą i umiejętnościami wykonywania znieczulenia" Oczywiście, w przypadku nieszczęścia liczą się tylko dokumenty pisane.... Punkt ten niewątpliwe wymaga uściślenia, na czym ma polegać "się wykazanie"? W jakiej formie ma być ujęte? Przez kogo potwierdzone?
  • "Za zgodą lekarza kierującego oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii […] lekarz specjalista anestezjologii i intensywnej terapii może równocześnie nadzorować pracę nie więcej niż trzech lekarzy" - w jakiej formie ma być wyrażona zgoda lekarza kierującego oddziałem oit?Wpis do dokumentacji medycznej? Notatka służbowa? Wpis do książki raportów oddziałowych?

- "Panie Kolego - Pan popilnuje rezydentów na sali nr 1., 2. i 3. ! Dobrze?"      Takie coś trochę kiepsko wygląda w sądzie... Oj.. kiepsko...

  • W chwili obecnej zdecydowana większość specjalistów an i it jest zatrudniona w szpitalach na umowach cywilno-prawnych. Umowy te ściśle określają obowiązki obu stron umowy. Z reguły anestezjolodzy zobowiązują się do świadczenia usług z zakresu anestezjologii (tj. wykonywania znieczuleń), intensywnej terapii oraz leczenia bólu. Niekiedy prowadzenia dawców. Konia z rzędem stawiam temu, kto mi pokaże, że w swojej umowie ma w zakresie czynności bezpłatne nadzorowanie i szkolenie młodszych kolegów?
  • Głębszego zastanowienia się wymaga kwestia odpowiedzialności ubezpieczeniowej, a w konsekwencji finansowej osób nadzorujących. Jeżeli dojdzie do powikłania i szkody medycznej, to kto będzie finansowo odpowiadał za powstałą szkodę?Ponieważ firmy ubezpieczeniowe mają za cel NIE WYPŁACENIE ODSZKODOWANIA i za wszelka cenę nie dopuszczą do wypłaty takiego, więc z pewnością padnie w trakcie ewentualnego postępowania wyjaśniającego argument, że nadzorujący specjalista był ubezpieczony od ewentualnych szkód TYLKO wskutek wykonywania świadczeń z zakresu an i it. Ubezpieczenie specjalisty wg. posiadanej polisy ubezpieczeniowej nie obejmuje szkód powstałych wskutek i w trakcie sprawowania nadzoru i  i spowodowanych  przez rezydenta / rezydentów.  Koniec kropka! I posprzątane... :(
  • Chciałbym również uprzejmie zaznaczyć, że prowadzenie działalności hmm.... szkoleniowej / edukacyjnej podlega opodatkowaniu podatkiem VAT, no chyba że Twoja praktyka lekarska posiada status jednostki objętej systemem oświaty i świadczy usługi z zakresu kształcenia, wtedy jest ona zwolniona z podatku VAT.  Ale, coś mi się zdaje, że gdy otwieraliście swoje praktyki lekarski, to chyba nie rejestrowaliście ich w Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej jako firm szkoleniowych ;) ? (28.04.2016.)

I znowu pogrom na egzaminie specjalizacyjnym :(

Medycyna Praktyczna donosina swoich stronach:

Kolejny raz nie zdała egzaminu zdecydowana większość przystępujących do Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego z anestezjologii i intensywnej terapii. Co wpłynęło na tak fatalny wynik? Wygląda na to, że kłopot ze zdawalnością PES to wierzchołek góry lodowej złożonej z wielu innych problemów na wcześniejszych etapach szkolenia oraz specyfiki egzaminów w tej dziedzinie.

Centrum Egzaminów Medycznych informuje, że w ostatniej sesji do pisemnej części PES z anestezjologii i intensywnej terapii przystąpiło 65 osób. Nie zdało 51. Wśród zdających było 12 lekarzy, którzy PES składali po raz pierwszy. W tej grupie egzamin zdały dwie osoby. Prof. Krzysztof Kusza, krajowy konsultant w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, powiedział Medycynie Praktycznej, że wnioski przedstawi po analizie sytuacji.

Problemem, nie tylko anestezjologii, zajmuje się Ministerstwo Zdrowia. Tym bardziej, że to nie pierwsza sesja, w której zdawalność PES w tej dziedzinie pozostawia wiele do życzenia. W jesiennej sesji 2015 r. na 105 osób, które przystąpiły do egzaminu, zdało sześć. Jeśli chodzi o proporcje zdających do oblewających Państwowy Egzamin Specjalizacyjny w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, wcześniej było trochę lepiej, ale i tak zaznaczył się niepokojący trend. W sesji wiosennej ubiegłego roku do egzaminu przystąpiło 89 lekarzy, zdało – 27, w 2014 r. w sesji jesiennej zdawało 146 osób, zdało – 37, wiosennej – 75 osób przystąpiło do egzaminu, zdało – 29. W innych dziedzinach wyniki są lepsze. W jesiennej sesji 2015 r. do egzaminu z chorób wewnętrznych przystąpiło 268 osób, zdało 168. Do egzaminu z chorób zakaźnych przystąpiło 18 osób, zdało – 7. Ale też w innych dziedzinach panuje odmienna sytuacja w dziedzinie szkolenia, w nawykach nabywanych w trakcie tego szkolenia, nie ma też innych uznawanych przez państwo egzaminów.

- Nie widzę powodu, by jeszcze bardziej upraszczać pytania na egzaminie testowym. Można domniemywać, że jego słabe wyniki świadczą o jakichś problemach ze szkoleniem specjalizacyjnym. Zapewne jego realizacja przez niektórych lekarzy pozostawia wiele do życzenia – mówi dyrektor Centrum Egzaminów Medycznych dr hab. Mariusz Klencki.

Wielu naszych rozmówców zwraca uwagę, że PES w anestezjologii i intensywnej terapii to swoisty egzamin poprawkowy dla tych, którzy wcześniej nie zdali egzaminu europejskiego EDA. Egzamin ten uznawany jest za równoważny z zaliczeniem (w całości lub w części) z wynikiem pozytywnym PES. Ze względu na to, że egzamin europejski przebiega w terminach innych niż PES, lekarze mają możliwość przystępowania do obu egzaminów.

- Jesteśmy jedyną specjalizacją, gdzie do egzaminu specjalizacyjnego podchodzą osoby, które wcześniej nie zdały jednego lub kilku egzaminów z tej dziedziny – mówi dr hab. Mariusz Piechota, kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii - Ośrodka Pozaustrojowych Technik Wspomagania Czynności Nerek i Wątroby Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. dr Wł. Biegańskiego w Łodzi..

Co więcej – jak podkreśla, nacisk na egzaminie europejskim jest położny na anestezjologię, polski egzamin sprawdza też wiedzę z intensywnej terapii. A z tą może być u zdających krucho. Dlaczego? Bo można domniemywać, że generalnie szkolenie specjalizacyjne pozostawia w Polsce wiele do życzenia.

Zdaniem prezesa Polskiego Towarzystwa Intensywnej Terapii Interdyscyplinarnej prof. Rafała Niżankowskiego w Polsce stosunkowo trudno wejść do systemu szkolenia specjalizacyjnego, potem następuje kilka lat „spokoju” podczas odbywania specjalizacji, i na końcu znowu jest trudno, bo trzeba zdać egzamin. Tymczasem w systemie amerykańskim nie marnuje się ani jednego miesiąca odbywania szkolenia specjalizacyjnego. Tam rezydent nieustannie walczy o to, by kontynuować szkolenie i jest sprawdzany na niemal każdym kroku z wiedzy i umiejętności, zaś placówki szkolące, by móc mieć przywilej kształcenia specjalizacyjnego (i wynikające z tego niemałe pieniądze i prestiż), muszą konkurować między sobą, proponując programy, układy zajęć oraz sposoby weryfikacji zapewniające bardzo wysoki poziom szkolenia.

W polskim systemie rezydent, zwłaszcza w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, wbrew nazwie nie „rezyduje” w szpitalu. Często ma system pracy równoważny, co powoduje, że nie ma go w szpitalu kilka dni, bo odbiera wolne za pracę w sobotę i niedzielę. Uganiając się za dodatkowymi źródłami dochodu, dorabia np. w stacjach pogotowia ratunkowego.

- Tylko rezydenci w tej dziedzinie wnioskują o podanie terminu egzaminu na pół roku wcześniej. Dlaczego? Bo pewnie mają tak napięty grafik pracy. Egzamin specjalizacyjny to egzamin licencyjny, który ma dać przepustkę do awansu zawodowego i finansowego. W tym kontekście słowa „specjalista kardiolog” na pieczątce lekarskiej zmieniają dla lekarza więcej niż „specjalista anestezjolog” – mówi dr Klencki.

Kierownicy specjalizacji w anestezjologii często są zatrudnieni na kontraktach, a nie umowach o pracę. To też powoduje określone konsekwencje, np. zdarza się, że także oni nie bywają codziennie w szpitalu i wykonują bardzo ściśle określony zakres czynności. Ekspert Uczelni Łazarskiego Jerzy Gryglewicz zwraca uwagę na kilka innych aspektów szkolenia specjalizacyjnego.

- Praktycznie nie ma systemu oceny jakości pracy kierownika specjalizacji, a powinny być wprowadzone jasne kryteria, wśród których znalazłaby się ocena jego pracy pod kątem zdawalności PES przez „jego” rezydentów – mówi.

Zakres odbywania specjalizacji powinien ponadto zawierać minimalną liczbę procedur medycznych faktycznie zrealizowanych przez lekarza w trakcie specjalizacji. Teraz bywa, że sprawozdania są fikcyjne, co można wyeliminować poprzez elektroniczne raportowanie z możliwością weryfikacji. 

Rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia Milena Kruszewska w odpowiedzi na pytania Medycyny Praktycznej napisała, że nie można jednoznacznie stwierdzić, iż słaba zdawalność PES jest wyłącznie wynikiem niedopatrzenia ze strony kierowników specjalizacji czy jednostek prowadzących szkolenie specjalizacyjne. „Bez nabytej, uzupełnionej samodzielnie i utrwalonej przez lekarza dodatkowej wiedzy medycznej nie da się osiągać pozytywnych wyników egzaminacyjnych” – czytamy w jej piśmie. 

Dodała jednak, że minister zdrowia dostrzega potrzebę dokonania zmian w systemie kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów. Dlatego powołał Zespół do spraw opracowania zmiany systemu kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów, który zajmie się analizą i oceną aktualnego systemu oraz wskaże propozycje ewentualnych zmian. Jego pierwsze posiedzenie planowane jest na 14 kwietnia. Raport końcowy ma być przedstawiony nie później niż za cztery miesiące. (19.04.2016.)

Medyczny portal prawny - dla anestezjologów zwłaszcza...

Przeglądając ostatnio różnego rodzaju medyczne strony internetowe natknąłem się na prawdziwą kopalnię PRAKTYCZNEJ wiedzy dotyczącej prawnych aspektów wykonywania naszego zawodu: Prawalekarzy.pl W portalu tym omawiane są nie tylko problemy prawne dotyczące lekarzy specjalistów, ale również i rezydentów. Sądzę że młodszych kolegów i koleżanki z pewnością zainteresuje prawna ocena legalności ich działania np. w takich aspektach:

W całym serwisie bardzo dużo miejsca poświęcono omówieniu uzyskania PRAWIDŁOWEJ i LEGALNEJ zgody na wykonanie procedury medycznej; problematyka zawinionego przez lekarza tzw. "błędu w prawie" jest jednym z częściej poruszanych tematów przez autora serwisu, który jest praktykującym prawnikiem, specjalistą w dziedzinie prawa medycznego. Wg jego spostrzeżeń ok. 90 % uzyskiwanych zgód w naszym procedury medyczne jest nieważnych. Przerażające w kontekście ewentualnych konsekwencji... Polecam lekturze, zwłaszcza specjalistom, takie wątki jak:

Wszystkie powyższe tytuły linków pochodzą z opisywanego portalu - jak widać poruszane są same praktyczne problemy. Autor zajmuje się także, jeśli można tak powiedzieć, "profilaktyką przeciwpozwową" Opisuje szereg sytuacji, które doprowadzają do złożenia pozwu sądowego przeciwko lekarzowi i przedstawia działania, które zapobiegłyby złożeniu pozwu  przez pacjentów i ich rodziny. Wydaje mi się to o tyle istotne,  że autor portalu zalicza uprawianie anestezjologii i intensywnej terapii do kategorii najbardziej ryzykownych  pod względem prawnym dziedzin medycznych. A jak dołożymy informacje, ze to lekarz zobowiązany jest (przeczytajcie KONIECZNIE!) w świetle obowiązującego prawa udowodnić ze poinformował w sposób właściwy pacjenta...

Polecam jako lekturę obowiązkową! (12.04.2016.)

Lekarze na sali sądowej

Polecam uwadze artykuł, który ukazał sie w Mp.pl Lekarze mają coraz więcej spraw sądowych. Jest ciężko, a będzie coraz ciężej. Jednak mimo wszystko z okazji nadchodzącej szybkimi krokami wiosny życzę wszystkiego dobrego. Zapraszam do naszego działu poświęconego szkoleniom - z wiosną pojawiło się szereg nowych, interesujących propozycji szkoleniowych.

Skoro jesteśmy przy tematyce prawnej - polecam również artykuł znajdujący się tutaj, a traktujący o bezpieczeństwie prawnym anestezjologa w kontekście prowadzenia / przerwania terapii daremnej. (29.03.2016.)

Jachranka 2016

Tradycyjnie, w imieniu organizatorów zapraszam na coroczne, majowe spotkanie anestezjologów w Jachrance. w tym roku, jak piszą organizatorzy konferencji dominującymi tematami będą optymalnej płynoterapii w różnych stanach klinicznych, znieczulenia w położnictwie i ginekologii, powikłań w anestezjologii, diagnostyki i terapii sepsy, żywienia w Oddziale Intensywnej Terapii (OIT), bólu, sedacji i delirium w OIT oraz daremnej terapii w OIT. (06.03.2016.)

Podpisy anestezjologiczne w Księdze Operacji

Dzisiaj ciąg dalszy naszych rozważań dotyczących prawidłowo prowadzonej dokumentacji medycznej. W tym odcinku ;) o dokumentacji Bloku Operacyjnego. W myśl ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA z dnia 21 grudnia 2010 r. w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania "Księga bloku operacyjnego" albo sali operacyjnej zawiera:
(...)
12) rodzaj znieczulenia zastosowanego u pacjenta i jego szczegółowy opis oraz oznaczenie lekarza anestezjologa, zgodnie z § 10 ust. 1 pkt 3;
13) oznaczenie osób wchodzących odpowiednio w skład zespołu operacyjnego, zespołu zabiegowego, zespołu anestezjologicznego, zgodnie z § 10 ust. 1 pkt 3, z wyszczególnieniem osoby kierującej wykonaniem operacji albo zabiegu.

Żeby było jasne, ustawodawca w paragrafie 10. ust.1 punkt 3 precyzuje, co to takiego jest to nieszczęsne OZNACZENIE ANESTEZJOLOGA. Składa się ono z:
a) nazwisko i imię,
b) tytuł zawodowy,
c) uzyskane specjalizacje,
d) numer prawa wykonywania zawodu – w przypadku lekarza, pielęgniarki i położnej,
e) podpis;

Kupowanie najtańszego ubezpieczenia jest ryzykowne

Polecam lekturze artykuł na 24. stronie lekarskiej Gazety Galicyjskiej. Opisane tam zagadnienia dotyczą szczególnie nas, anestezjologów.

Forum Dyskusyjne - reanimacja ;)

Ostatnimi czasy nasze Forum wykrzaczyło się i rozsypało, tudzież utraciło niektóre swoje funkcjonalności. Od dzisiaj juz wszystko wróciło do normy - można zamieszczać i edytować swoje posty. Cracus - dzięki za informacje o błędach na forum. Mam nadzieję, że okres błędów i wypaczeń mamy za sobą :) (30.01.2016.)

Podpisy...

Czy zastanawialiscie się, czy Wasze podpisy w dokumentacji medycznej pacjenta są WAŻNE? WAŻNE I LEGALNE? Na pierwszy rzut oka pytanie pozbawione jest sensu, oczywista odpowiedź na nie brzmi 'tak".

Okazuje się, że diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach. A dla NFZ-u szczegóły są niezmiernie ważne. Jeśli nawet nie najważniejsze :)

W wielu szpitalach posługujemy się już (?) dokumentacją elektroniczną. Są zasadniczo dwa systemy jej prowadzenia. System nr 1: wypełniamy dane w systemie elektron. i wszystkie dane tam wklepane dublujemy raz jeszcze na papierze podpisując się własnoręcznie i podbijając te dane naszym starym, wysłużonym stempelkiem. Drugi system to dokumentacja czysto elektroniczna. Tylko i wyłącznie komputery... Zastanawialiście sie, jakim podpisem autoryzujecie umieszczane tam przez Was dane? Czy jest to podpis elektroniczny CERTYFIKOWANY? Bo każdy inny, w świetle obowiązującego prawa jest nieważny. Z punktu widzenia ustawodawcy , a zwłaszcza NFZu...

Przeczytajcie sobie,  proszę w Waszych umowach kontraktowych, jakie macie wpisane kary z tytułu nieprawidłowego prowadzenia dokumentacji pacjentów z NFZ-u. :) :)

 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Pozdrawiam! Wasz polanestetyczny Admin :)   (23.01.2016.)

Kolejny pogrom na egzaminie

"Lekarzy specjalistów brakuje także dlatego, że nie są oni w stanie zaliczyć testów. Ich jesienną edycję zdało tylko 9 proc. kandydatów na anestezjologów.

Nie ma chyba szpitala, który nie narzekałby obecnie na brak ekspertów od znieczulenia pacjentów. Specjalizacja ta jest jedną z najbardziej poszukiwanych i pożądanych. Także z tego względu, że od lipca każda rodząca kobieta może zażądać anestezji. Niestety, na szybkie uzupełnienie luki kadrowej się nie zanosi. Bo choć kandydatów na anestezjologów jest dużo, to tylko garstka z nich jest w stanie zdać egzamin.

Spośród 67 lekarzy, którzy jesienią podeszli do Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego (PES), zaliczyło go tylko sześciu. 91 proc. oblało. Dlaczego? Twierdzą, że zadania testowe były zbyt trudne. Zawierały liczne podpunkty, zdania wielokrotnie złożone i podwójne zaprzeczenia. A pytania były oparte na pojedynczych doniesieniach naukowych i opiniach, a nie na ugruntowanej i potwierdzonej wiedzy medycznej. Żądają powtórzenia egzaminu, a Naczelna Rada Lekarska domaga się od ministra zdrowia audytu PES.

Ale zupełnie inaczej widzą ten problem ci, którzy odpowiadają za jakość kształcenia. – Koszty egzaminu de facto pokrywają obywatele. I wierzą oni, że we właściwy sposób weryfikujemy wiedzę i umiejętności ludzi, którzy za chwilę będą ich leczyli – uważa prof. Krzysztof Kusza, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii.

Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi przyznaje, że o ile dotychczas średnia niezdawalność PES we wszystkich specjalizacjach wynosiła 22–24 proc., o tyle tej jesieni przekroczyła 27 proc. W przypadku chirurgii dziecięcej było to 62 proc., ortopedii – 66 proc., a neurochirurgii – 47 proc. Tylko w przypadku anestezjologii od lat waha się w granicach 80–90 proc. Powód? Większość z przystępujących do jesiennej edycji egzaminu to ci, którzy wcześniej, we wrześniu, nie zdali europejskiego egzaminu specjalizacyjnego organizowanego przez Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Otwiera on lekarzom drzwi do europejskich klinik. – PES lekarze traktują jak poprawkę, a skoro nie zdali tamtego, nie radzą sobie też z naszym. To jedna z przyczyn niepowodzeń – twierdzi prof. Mariusz Klencki, dyrektor CEM w Łodzi.
Obniżenie poziomu zadań może więc niewiele zmienić. Zwłaszcza że PES można zdawać do skutku. Spośród ponad 2,2 tys. anestezjologów, którzy przystąpili do egzaminu od 2004 roku, jest grupa 57 lekarzy, którzy nigdy go nie zaliczyli, pomimo że podchodzili do niego wielokrotnie. To najczęściej tzw. jedynkowicze, którzy ukończyli I stopień specjalizacji w starym systemie i za zgodą ordynatora mogą wykonywać znieczulenia, lub inni medycy pracujący pod nadzorem specjalisty. Są to zwykle doświadczeni lekarze, ale tak zapracowani, że nie mają czasu uczyć się do egzaminu." ("Dziennik Gazeta Prawna") (15.01.2016.)

Archiwum artykułów >>