N2O będzie wycofany!

(...) W polskiej anestezjologii szykują się spore zmiany. W ciągu kilku najbliższych  lat z użycia ma zniknąć najczęściej obecnie stosowany przy znieczuleniach pacjentów do zabiegów gaz - podtlenek azotu. Niszczy on warstwę ozonową, potęguje efekt cieplarniany i jest szkodliwy dla personelu, który jest wystawiony na jego działanie kilka godzin dziennie. Ponadto powraca tendencja do wprowadzania na salach operacyjnych techniki niskich przepływów. Była ona już stosowana wiele lat temu w tzw. czasach eterowych ( gdy eterze stanowił podstawę znieczulania). Wtedy jednak stosowano b. niskie przepływy, zapewniając e podaż O2 300 - 500 ml/min.

"W tej chwili stosujemy do znieczulania kilka różnych anestetyków, tak by ich używanie było jak najmniej toksyczne. Zaczynamy też powracać do niskich przepływów, choć nie aż tak niskich jak kiedyś - teraz normą jest raczej  1-2 L gazu/min" - mówi prof. Ewa Mayzner Zawadzka, krajowy konsultant ds. anestezjologii i intensywnej terapii.

Ze stosowania techniki niskich  przepływów wynika wiele korzyści. Dzięki niej naturalnie zmniejsza się zużycie gazu, co znacznie ogranicza koszty, a także pozwala na zmniejszenie stężenia anestetyków. Jednak zasadniczym powodem, dla którego powraca się do wykorzystywania niskich przepływów jest zmniejszanie zagrożenia związanego z gazami anestezjologicznymi. Chodzi przede wszystkim o działania ekologiczne.

Oprócz oczywistych korzyści dla pacjentów i personelu jednocześnie zmniejsza się ilość gazów, które trafiają do środowiska. W Polsce wciąż niedostatecznie zwraca się na to uwagę. "Regularnie do znieczulania używany jest podtlenek azotu w dużych przepływach, który następnie wyrzucany jest do powietrza na sali operacyjnej. Ponadto w swoich stężeniach jest on kilkadziesiąt razy wyższy niż w krajach europejskich. A prz. tym eszzystkim jedynie kilka procent polskich sal operacyjnych ma klimatyzację!" - mówi prof. E. Mayzner-Zawadzka.

Tymczasem wykazano u zwierząt, że podtlenek azotu ma działanie teratogenne, które zależy od czasu ekspozycji i stężenia gazu. U kobiet ciężarnych narażonych na stałą ekspozycje N2O w salach operacyjnych stwierdzono zwiększoną o 30% liczbę poronień samoistnych. i wzrost o 20% wad wrodzonych u potomstwa. Gaz działa też niekorzystnie na szpik. "stąd dążenie do jak największego zabezpieczenia zarówno pacjentów, jak i całego personelu medycznego przed niepotrzebnymi wysokimi stężeniami gazu na sali operacyjnej" - mówi prof. E. Mayzner-Zawadzka.

Z tych powodów krajowy nadzór anestezjologiczny zdecydował się możliwie szybko w jak największej liczbie szpitali wprowadzić przy znieczulaniu technikę niskich przepływów, a także do 2005 roku wycofać z indeksu terapeutycznego podtlenek azotu. Od kilku miesięcy funkcjonuje już pilotażowy program szkoleń anestezjologicznych, który obejmuje ok. 300 osób z całej Polski. Jesteśmy pierwszym krajem w Europie. który prowadzi szkolenia na tak szeroką skalę.

--------------------------

Powyższy tekst ukazał się w nr 10 Pulsu Medycyny z dnia 21 maja 2003. Autorem tekstu jest P. Monika Wysocka.

 

Od Webmastera Polanestu - komentarz:

Czy ktoś z szanownych kolegów cokolwiek słyszał o wzmiankowanych szkoleniach? Jeżeli uczestniczy w nich już 300 osób, a jest nas w kraju ok. 3000 anestezjologów, to oznacza że co 10 osoba z naszego grona uczestniczy już w takim szkoleniu! Chętnie zamieszczę wszelkie info dot. powyższych szkoleń.

Kto ma ponieść koszty związane z konieczności zakupu aparatury monitorującej, nie mówiąc już o samych aparatach do znieczulenia? Szpitale powiatowe, lokalne samorządy? Nie sądzę, aby państwo zabawiło się w dobrego wujka i zafundowało anestezjologom sprzęt niezbędny do wprowadzenia LFA.

Chciałbym przypomnieć, że WSZYSTKICH anestezjologów i WSZYSTKIE szpitale obowiązują rozporządzenia z Min Zdr. i Op. Społ. z 1998 roku dotyczące minimalnych norm świadczenia usług z zakresu an i it. A w większość szpitali nie są one spełnione - patrz ankiety Polanestu. Powstanie kolejna, niemożliwa do realizacji  norma: "Od 01.01.2003. anestezjolog znieczulający pacjenta jest zobowiązany do stosowania FGF w ilości 1500 ml/min, przy czym zakazuje się używania do znieczulania ogólnego N2O" ?!

Jeżeli nie N2O, to co? Halotan? Chyba tak - to w tym kraju ze względów cenowych dominujący anestetyk. Na dźwięk słowa "sevofluran" większość dyrektorów SP ZOZ-ów puka się w czoło. TIVA? Policzmy, ile kosztuje pierwsza godzina znieczulenia na polskim, najtańszym propofolu w schemacie 10-8-6... O remifentanylu nawet nie ma co marzyć...

Osobiści uważam, że przejście na LFA będzie napotykało b. duży opór materii żywej. Nie możemy sobie poradzić organizacyjnie i merytorycznie z tak prostym zagadnieniem, jak skuteczne zwalczanie bólu pooperacyjnego (vide: ankieta Polanestu dot. zwalczania bólu pooperacyjnego), a tu chcemy przejść w całym kraju na LFA?

Pomimo tego wszystkiego uważam, że pomysł jest jak najbardziej trafny. Niestety z wykonaniem będzie mnóstwo problemów, aż wreszcie wszystko umrze śmiercią naturalną. Obym się mylił.

Co sądzicie o poruszanych tutaj problemach? Zapraszam na Forum!