Archiwum artykułów z 2013 roku

 

Anestezjolog na emeryturze - wyniki naszej ankiety

Przedstawiam wyniki ankiety dotyczącej pracy lekarzy-anestezjologów w wieku emerytalnym i okołoemerytalnym. Wyniki przeprowadzonej ankiety znajdują się TUTAJ.

W naszej ankiecie wzięły udział  osoby, zdecydowana większości w wieku > 40 lat. Na ogół jesteśmy w dobrym stanie zdrowia, praca na nocnych dyżurach nie sprawia nam kłopotów. Zdecydowana większości ankietowanych lekarzy nie zastanawiała sie nad tym, co będzie robiła po przejściu na emeryturę. Karierę zawodową najczęściej chcemy zakończyć w wieku pomiędzy 60 a 70 rokiem życia; 1/3 pytanych osób nie zastanawiała się nad tym, większość chce po osiągnięciu wieku emerytalnego pracować w ograniczonym wymiarze czasu. Co ciekawe, prawie nikt nie zamierza przejść na emeryturę wcześniejszą, co wiązałoby się wg ankietowanych z pogorszeniem statusu materialnego. Żyjemy dniem dzisiejszym. Swoja pracę lubimy, i to bardzo :)  Tak bardzo, że prawie nigdy nie powoduje ona u nas zobojętnienia i apatii. Ale to przekłada się na częste zmęczenie w pracy.  Praca nasza najczęściej est sensowna, ale nie tak do końca… Na pytanie, o sens naszej pracy, jeden z ankietowanych napisał ”Sytuacje z OIT związane z terapią daremną. Strach części naszego środowiska, przed podejmowaniem decyzji wpisanych w istotę naszej specjalności jest dla mnie trudny do zaakceptowania”

Co nam sprawia największą trudność w wykonywaniu pracy? Ponad 47 ankietowanych koleżanek i kolegów stwierdziło, że brak odpowiednich schematów organizacyjnych. Znaczy bałagan w miejscu pracy… Ten nasz polski bałagan organizacyjny… Na każdym kroku… Od wypasionej kliniki po powiatowy szpitalik pod Sejnami… Bez żadnych aluzji do Sejn ;) Ale aż 39 % lekarzy stwierdziło, że źródłem trudności i stresu są nieporozumienia w kontaktach ze swoimi przełożonymi. Ale nie tylko nie potrafimy dogadać się z kierownictwem; problemów przysparza komunikacja na samym dole, w obrębnie naszych zespołów anestezjologicznych, oraz kontkaty z naszymi kolegami zabiegowcami. To rodzi niepotrzebne napięcia i stres.  68% ankietowanych uważa, że znieczulenie wykonywane przez lekarza w wieku > 65 lat jest mniej bezpieczne niż analogiczne, ale wykonywane przez lekarza w młodszym wieku. Ale jak przytomnie zauważył jeden z kolegów, wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju jest to znieczulenie. (12.12.2013.)

Pierwsze kursy w 2014 roku

W naszym dziale z kursami pojawiła sie już nowa oferta szkoleniowa na 2014 rok. Zapraszam do zapoznania się. I do udziału :) (14.11.2013.)

Pacjent zbyt chory, aby go znieczulać?

Czasami nasi pacjenci są zbyt chorzy nie tylko aby ich operowac, ale nawet , aby ich znieczulić. Ale zabieg musi się odbyć...

Niniejszy podręcznik jest wyjątkowy, co sugeruje już jego intrygujący tytuł. W odróżnieniu od innych publikacji z zakresu anestezjologii, skoncentrowano się w nim na zagadnieniach związanych ze znieczuleniem pacjentów obciążonych licznymi schorzeniami, którzy wymagają zabiegu operacyjnego i znieczulenia. Chorzy ci niejednokrotnie stanowią duże wyzwanie dla anestezjologa, zwłaszcza gdy zabieg odbywa się w trybie natychmiastowym lub pilnym.

Redaktorzy prezentowanej publikacji wybrali potencjalnie groźne dla pacjenta stany kliniczne, towarzyszące jego ,,chorobie chirurgicznej”. Przedstawili ich patologię, której zrozumienie jest niezbędne do wyboru optymalnego postępowania z pacjentem w okresie okołooperacyjnym.

Podręcznik ukkazal się nakładem wydawnictwa Elsevier. Więcej informacji pod tym linkiem. (27.10.2013.)

Kolejna sesja za nami

Koljna sesja egzaminacyjna z anestezjologii i intensywnej terapii juz za nami. Gratuluję wszystkim nowo upieczonym specjalistom! Tylko nie spocznijcie na laurach ;) W tym roku obyło sie na szczęście bez emocji i nerwów towarzyszącym poprzednim sesjom... (26.10.2013.)

Skandal w Poznaniu

Skandalem zakończyło się naukowe sympozjum anestezjologów w Poznaniu. Prof. Jan Talar, znany specjalista w dziedzinie rehabilitacji medycznej podczas konferencji, stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak śmierć pnia mózgu, a lekarze nie ratują dostatecznie intensywnie pacjentów z takim podejrzeniem - podała telewizja TVN24.

Wypowiedź prof. Talara dotknęła anestezjologów identyfikujących potencjalnych dawców narządów i wchodzących w skład komisji orzekających o śmierci mózgowej. Miała paść podczas odbywającego się w Poznaniu i zakończonego w sobotę (5 października) sympozjum "Znieczulenie i Intensywna Terapia Chorych z Obrażeniami Mózgowia".

- Jego wypowiedzi, półprawdy na temat naszej pracy, robią dużo krzywdy naszej specjalizacji - ocenił dr Piotr Kowalski, konsultant ds. anestezjologii i intensywnej terapii w województwie kujawsko-pomorskim, wypowiadając się dla telewizji TVN24.

Z kolei prof. Leon Drobnik z Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu jeden z organizatorów sympozjum stwierdził: - Gdybym nie znał profesora Talara i nie wiedział, co on robi dla chorych, jak rehabilituje, to czułbym się oszukany, okłamany i skrzywdzony oskarżeniem, że po prostu zabijam chorych.

Prof. Jan Talar przez wiele lat prowadził w szpitalu klinicznym w Bydgoszczy klinikę rehabilitacji. Środowisko lekarzy uznaje go za postać kontrowersyjną. Jest jednak faktem, że profesor ma ogromne sukcesy w wybudzaniu chorych w stanach apalicznych - przypomina TVN24.

Komisyjne orzeczenie o śmierci pnia mózgu jest podstawą do rozpoczęcia procedury pobierania narządów do przeszczepienia. W zeszłym roku w Polsce narządy pobrano od 615 zmarłych dawców. (za TVN24.pl) 07.10.2013.

Anestezjolog na emeryturze

Ankieta "Anestezjolog a wiek emerytalny"To już ostatni tydzień naszej ankiety, którą można skrótowo zatytułować "Anestezjolog na emeryturze". Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w niej wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili.  hasło do ankiety to polska, zwyczajowa nazwa substancji powodującej niedefibrylowalne migotanie komór po jej podaniu dotętniczym. Przez "k" w środku. Wpisanie poprawnego hasła powoduje uzyskanie dostępu do ankiety. Publikacja wyników - w połowie października. (22.09.2013.)

Wniosek OZZL-u do Trybunału

OZZL informuje, że przesłał do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie, że przepisy art. § 8 ust.1 i 2  Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia  20 grudnia 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii dla podmiotów wykonujących działalność leczniczą (Dz. U. z 2013 r., poz. 15 ) - są niezgodne z art. 2 Konstytucji RP z powodu naruszenia zasady ochrony praw nabytych. 
 
W/w przepisy ograniczają prawa lekarzy mających pierwszy stopień specjalizacji z dziedziny anestezjologii i intensywnej terapii do udzielania niektórych świadczeń zdrowotnych. Co ważne, lekarze ci mieli dotychczas (''od zawsze'') uprawnienia do wykonywania powyższych świadczeń i wykonywali je w praktyce. 

Jak stwierdza OZZL, nie ma żadnych uzasadnionych powodów, dla których należałoby przyjąć, iż lekarze wykonujący te świadczenia wcześniej (od kilkunastu - kilkudziesięciu lat) nagle stracili umiejętność ich wykonywania. Również minister zdrowia, wydając wspomniane rozporządzenie, nie uzasadnił dlaczego pozbawia lekarzy anestezjologów niektórych uprawnień. (17.09.2013.)

Uciekinierzy

Podajemy za Gazetą Prawną:

Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie nowego modelu etatu rezydenckiego, który miałby zatrzymać w kraju lekarzy, którzy zaraz po zakończeniu szkolenia w Polsce podejmuje pracę w innych krajach UE. Teraz będą musieli odpracować rezydenturę - informuje Dziennik Gazeta Prawna.
Rezydentura byłaby umarzana w kolejnych latach, jeśli lekarz po uzyskaniu specjalizacji podjąłby pracę w publicznym systemie ochrony zdrowia. Dług stałby się zwrotny, jeśli lekarz zdecydowałby się na opuszczenie kraju. Nie wiadomo, na ile resort wyceni koszt wykształcenia lekarza ponoszony przez państwo. Gdyby założyć, że lekarz musiałby spłacić tyle, ile resort zdrowia płaci mu teraz średnio podczas trzech lat rezydentury, to kwota kredytu wyniosłaby około 118 tys. zł. Pomysłem oburzeni są rezydenci, określając go jako formą dyskryminacji i ubezwłasnowolnienia.

Nasza wysoce mobilna redakcja Polanestu proponuje pójść dalej: w momencie przyjęcia na rezydenturę każdy rezydent miałby obowiązkowo wszczepiany za uchem chip GPS, który uaktywniałby się w odległości 50 km od naszej zachodniej granicy automatycznie wysyłając sygnał do Minzdrawu z aktualną lokalizacją potencjalnego uciekiniera ;) Wersja rozbudowana wstrzykiwałaby środki zwiotczające... 17.09.2013.

Wybrano konsultanta krajowego w it

Jak donoszą dobrze poinformowane źródła (pozycja nr 33) z Minzdrawu, konsultantem krajowym w dziedzinie intensywnej terapii został prof. Andrzej Kubler. Nie należy mylić z konsultantem krajowym w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Od dzisiaj to dwie osobne działki medycyny :) Nie gratulujemy. Serdecznie współczujemy! Mamy jeno tę nadzieję, że nominacja ta nie będzie rzutowała na aktywność wzmiankowanego w dziedzinie zwalczania sepsy. (09.09.2013.)


 

Potencjalne problemy z obsługą ankiety?

Ankieta "Anestezjolog a wiek emerytalny"Jak do tej pory 3 osoby zgłosiły problemy z wejściem do ankiety, ponad sto osob wzięlu w naszej ankiecie udział.

Informuję, że zagadka anestezjologiczna, której rozwiązanie jest hasłem do wejścia należy raczej do prostych. Prościej już być nie może ;) Po drugie - ankieta powinna być wypełniana na domowych komputerach. Niestety, wypełnienie jej w miejscu pracy powoduje, że kolejna osoba już nie może brać w niej udziału - blokada IP. Dlatego proponuję wypełnianie jej w domu, na własnym komputerze. Co do wątpliwości, czy wpisywać z użyciem cudzysłowów, czy nie, to uprzejmie informuję, że BEZ. To chyba jest jasne? Przypominam, że hasło to polska, zwyczajowa nazwa substancji powodującej niedefibrylowalne migotanie komór po jej podaniu dotętniczym. Przez "k" w środku. Wpisanie poprawnego hasła powoduje dostęp do ankiety. To działaa, ne ma żadnych błędów.

Obsługa portu dożylnego

W naszym portalu zamieścilem kolejne linki do instrukcji obsługi portu dożylnego. Są to materiały firmy Braun, ale mogą być wykorzystne również przy obsłudzie i pielęgnacji portów dożylnych innych firm - zaglądnijcie proszę do Działu Edukacja.

Jak wiek wpływa na skuteczność zawodową lekarza anestezjologa?

„Przestajemy bawić się nie dla tego że starzejemy; starzejemy się bo przestajemy bawić” G.B. Shaw

Tylko wino i ser są lepsze z wiekiem.


Anestezjologia to bardzo ciekawy i atrakcyjny zawód. Praca anestezjologa wymaga dużej zręczności, szybkości intelektualnej, fizycznej i psychicznej wytrwałości oraz sporej elastyczności osobowościowej. Mało gdzie zdolność do podejmowania bezbłędnych szybkich decyzji w stresujących warunkach może znaczyć dosłownie różnicę pomiędzy życiem a śmiercią.
Zawsze się zakładało że anestezjologia to zawód młodych, bo i sama anestezjologia jest względnie młodą śród innych specjalności medycznych. Z biegiem czasu anestezjolodzy starzeją się razem z anestezjologią.
Wiek emerytalny przyjęty ustawowo ciągle się wydłuża z powodu dobrze znanych zmian demograficznych i ekonomicznych. Ale nie jest oczywistym, że żyjący dłużej anestezjolog może dłużej skuteczni wykonywać zawód; nie wiele uwagi poświęcono temu jak stresującym wyzwaniom swego zawodu potrafi stawić czoło anestezjolog w wieku ponad 65 lat.
Zmiany powodowane wiekiem ogólnie znane i w znacznym stopniu przewidywalne. Najbardziej dotkliwych zmian doznaje mózg i ośrodkowy układ nerwowy. Następuje wymierzalne osłabienie ostrości słuchu, wzroku, krótkiej pamięci, twórczego myślenia i zdolności do rozwiązywania problemów. Obniżają się zdolności do szybkiego przyswojenia i zastosowania nowej informacji; do szybkich skomplikowanych decyzji. Sytuacja zaostrza się w stresującej atmosferze bloku operacyjnego. Z wiekiem zwiększa się konserwatyzm, obniża się intelektualna elastyczność. Zmiany zachodzące w systemie krążenia jak i narządzie ruchu również negatywnie wpływają na zawodową skuteczność starzejącego się lekarza.
Wrażliwym aspektem funkcjonowania praktykującego anestezjologa jest pogarszająca się zdolność podołać długim godzinom nocnej pracy.
Fizjologiczne zmiany związane z zaawansowanym wiekiem równoważą się nabytym doświadczeniem, życiową mądrością i rozwagą. Ogólnie przyjęte że w branżach wymagających manualnej zręczności większość lekarzy osiąga szczyt profesjonalizmu w okolicach 45-50 lat. Dalej rosnące doświadczenie rekompensuje zmniejszająca się zręczność manualną. Doświadczenie dobrze się koreluję z wydajnością ale nie zupełnie ze skomplikowanymi zdolnościami poznawczymi.
W większości krajów nie istnieje formalnych prawnych ograniczeń związanych z wiekiem anestezjologa co do prawa wykonywania zawodu, decyzja należy wyłącznie do samego lekarza w oparciu o jego samoocenę, zdrowy rozsądek i odpowiedzialność. Co więcej, są kraję gdzie prawa pracownika w zaawansowanym wieku są bronione anty -dyskryminacyjnymi ustawami.
W niektórych zawodach sytuacja jest inna. W lotnictwie cywilnym w USA i Europie wiek praktykującego pilota jest ograniczony do 65 lat. Przed 2007 rokiem panowało „age 60 rule”, co oznaczało że bez względu na kondycję w wieku 60 lat pilot musiał odejść. W skutku długich dyskusji zawarto kompromis polegający na tym że jeżeli jeden z pilotów załogi ma 60-65 lat, to drugi musi być przed 60-ką.
W USA wiek pracowników kontrolujących ruch lotniczy ograniczony do 56 lat. Ograniczenia wiekowe w wykonywaniu dotyczą wojskowych, policjantów, strażaków. Więcej tego, w niektórych agencjach wypożyczających samochody, klient po 70-tce ma pewne ograniczenia.
Trzeba przyznać że fizyczne i psychiczne zmiany związane z wiekiem, których nikt nie kwestionuje, są bardzo zróżnicowane indywidualnie. Są przykłady znakomicie funkcjonujących lekarzy w wieku ponad 70, ale są i inne. Badania amerykańskich lekarzy w wieku ponad 65 lat wykryły że wśród praktykujących medyków koło 8000 to ludzie z objawami demencji.
Czy istnieje jakiś przedział wiekowy kiedy wiek anestezjologa stanowi zagrożenie dla pacjenta? Możliwości obiektywnej oceny zawodowych zdolności anestezjologa w wieku po 60 latach są ograniczone. Próby poddania lekarzy w wieku 65 lat dodatkowym testom kompetencyjnym zakończyli się niepowodzeniem; większość z „ołd boyow” woleli „honorowo” odejść na emeryturę niż polec podczas testu. Kompromisowym rozwiązaniem mogło być poddanie się tak zwanemu „peer review” – ocenie przez kolegów.

Poruszany temat jest bardzo drażliwy i delikatny, wymaga mądrego balansowania między bezpieczeństwem pacjenta a prawem i godnością doświadczonego lekarza w „złotym wieku”, który ma sporo do zaoferowania pacjentom i młodszym kolegom.
Celem planowanego badania ankietowego jest pozyskanie informacji o przekroju wiekowym praktykujących Polskich anestezjologów, o ich fizycznym i psychicznym stanie, wyjaśnienie czy istnieję zainteresowanie wśród lekarzy anestezjologów możliwością przedwczesnego przejścia w stan spoczynku, albo zmniejszeniem intensywności pracy.

Ankieta przeznaczona jest dla lekarzy-anestezjologów. Wejście do ankiety. Hasło - nazwa substancji powodującej niedefibrylowalne migotanie komór po jej podaniu dotętniczym. Przez "k" w środku. (24.07.2013.)

Rezydent na samodzielnym dyżurze

Był taki czas, że walczyliśmy o prawo posiadania pulsoksymetrów na każdej sali operacyjenj i o to, żeby w każdym aparcie znieczulenia był czujnik stężenia tlenu i analizator gazów. O to, żeby na jednego znieczulanego pacjenta przypadał jeden anestezjolog. Tę część historii polskiej anestezjologii mamy już dawno za sobą. Od pewnego czasu obserwuję jednak próby wyegzekwowania o wiele bardziej subtelnych norm jakościowych i standardów bezpieczeństwa. Jak do tej pory nieskuteczne... Na naszym Forum toczy sie dyskusja dotycząca lekarzy rezydentów, odbywających proces szkolenia w anestezjoologii i intnesywnej terapii. Przepisy mówiące, co dany specjalizant może, a czego nie może są proste i precyzyjne. Niestety z ich realizacją jest tak sobie.

Krzysiek napisał:

Pamiętajmy, że za organizację pracy odpowiada ordynator, ale za znieczulenie osoba, która go wykonuje i nie ma znaczenia czy na sali operacyjnej jest zgodnie czy nie zgodnie z prawem. Jeżeli rezydent ma prawo wykonywania zawodu, podjął się znieczulenia niezgodnie z prawem tj bez nadzoru to poniesie odpowiedzialność karną za szkody wyrządzone w trakcie.



Może problem polega na tym, że nie ma komu kształcić rezydentów? Że rola starszych anestezjologów, którzy w dojrzałych systemach medycznych zajmują się kontrolą ,opracowywaniem standardów i nauczaniem młodzieży, u nas jest nie do końca określona? Przeczytajcie, co Sevo "w tym temacie" napisał na naszym Forum::

Nie widzę absolutnie żadnego uzasadnienia, dla którego miałbym poświęcać swój czas miernotom anestezjologicznym. Ups... Sorry! Miałem napisać: rezydentom anestezjologicznym: ich buta, pycha i arogancja medyczna przechodzi w ostatnim roku wszelkie wyobrażenie. Przykład z wczoraj: usunięcie bardzo dużego znamienia barwnikowego w prawej okolicy podobojczykowej, u 60-latki na przewlekłej terapii beta-blokerami. Jej normalne HR, dobrze tolerowane to 43 - 46 / min. Znieczulać ma rezydentka w pierwszym roku specjalizacji. Bez żadnego nadzoru. Tak... Takie kwiatuszki to codzienność w wielu szpitalach. Na moją sugestię, że znieczulenie z intubacją do tego typu zabiegu w dodatku z użyciem chlorsukcynylocholiny nie jest, delikatnie mówiąc zbyt dobrym pomysłem, rezydentka tylko prychnęła i obróciła się na pięcie. Po 15 minutach wielki szum i zamieszanie: po podaniu sch doszło do zatrzymania krążenia w mech bradyasystolii. Na szczęście udało się pacjentkę odratować... Wybaczcie proszę, ale ja nie chcę przekazywać swojej wiedzy takim rezydentom. Oczywiście jest wielu wspaniałych specjalizantów, z zaangażowaniem poświęcających się an i it, ale w giną oni w oceanie miernoty...


To tylko dwa z wielu postów nadesłanych przez Was w ostatnim czasie, a które dotyczą całkowice samodzielnego dyżurowania rezydentów - i, w szerszym kontekście ich całkowicie samodzielnej pracy. Zapraszam do zapoznania się z pozostałymi wypowiedziammi i do udziału w dyskusji. A brak przestrzegania prawa kończy się tak, jak w tym przykładzie. (15.07.2013.)

Skazani na ból. Bardziej boli tylko na Białorusi i na Ukrainie

W marcu 2013 roku ONZ uznał, że dopuszczanie do cierpienia pacjentów jest torturą. Do krajów torturujących zaliczył Polskę...

Poniższy artykuł ukazał się w Polityce 27/2013. Muszę przyznać, że w swojej wymowie jest porażający... Zwróćcie proszę uwagę, że traktuje wyłącznie o bólu nowotworowym. O bólu pooperacyjnym wcale sie w tym artykule nie wspomina; uważam że sytuacja w tym drugim przypadku jest analogiczna. Polecam uwadze! Admin. (07.07.2013.)

Skazani na ból. Bardziej boli tylko na Białorusi i na Ukrainie.

Kiedy się operować ;) ?

Masz największe szanse przeżyć operację, jeśli trafisz pod skalpel w poniedziałek - donoszą brytyjscy naukowcy. Operacja w każdym kolejnym dniu tygodnia to coraz większe ryzyko. A jeśli zoperują cię w piątek, ryzyko zgonu w ciągu następnego miesiąca jest aż o 44 proc. wyższe!
Jeśli masz szansę wybrać sobie termin planowanej operacji, w ciemno bierz poniedziałek. To najbezpieczniejszy dzień na każdy zabieg - wynika z badań opublikowanych właśnie w "British Medical Journal" przeprowadzonych przez zespół naukowców z Imperial College London. Przestudiowali 4,1 mln operacji przeprowadzonych w Anglii między 2008 a 2011 r. Przeanalizowali ponad 27 tys. przypadków zgonów w ciągu 30 dni od operacji. Dalej >>

Nasze klawiatury

Spoglądając nadotychczasowe wyniki nasze małej sondy poniżej wiedziałem, że jest źle. Jednak nie przypuszczałem, że aż tak bardzo źle. Hmm... może nie tyle źle, co brudno. Wyniki ankiety dotyczącej utrzymywania w czystości naszych szpitalnych klawiatur wręcz mnie poraziły. One się wręcz lepią od brudu. A obok, kilka metrów dalej leża pacjenci, którym fundujemy terapie antybiotykowe idące w dziesiątki tysięcy złotych.
Kilka miesięcy temu z kolega wykonaliśmy prosty eksperyment: pobraliśmy wymazy z naszej oddziałowej klawiatury i oddaliśmy do szpitalnej pracowni bakteriologicznej. Nie uwierzycie, czego tam nie było, na tej klawiaturze. To, że E. coli i Enterobacteriace należało sie spodziewać… To naturalne przy obyczajach dochtorów w naszym kraju:) Ale na naszej dyżurkowej klawiaturce w najlepsze bytował sobie Acinetobacter Baumannie, MRSA oraz Pseudomonas w symbiozie z Klebsiellą a towarzyszyło im coś, co się zowie Burkholderia cepacia .
Myślicie, że umyliśmy tę klawiaturę lub wyczyściliśmy? W 15 minut od otrzymania posiewów wylądowała w koszu z napisem odpady zakaźne. Niezła bomba biologiczna, co?

W tym dziwnym kraju łatwiej jest wydawać setki tysięcy złotych każdego miesiąca w każdym szpitalu na antybotykoterapię, niż myć klawiatury środkami, które kosztują przysłowiowe grosze... Admin (30.05.2013.)

-------------------------

Dzisiaj proponuję Wam udział w takiej małej ankiecie; spójrzcie proszę na klawiaturę, którą macie przed sobą i zaznaczcie odpowiednią opcję :)

Porozumienie?

Czyżby doszło do porozumienia, jak ma wyglądać przyszłość polskiej intensywnej terapii? Link. (18.05.2013.)

Jasna i ciemna strona Mocy...

Gdzie stanąć, po czyjej stronie sie opowiedzieć? Jasnej czy ciemnej stronie Mocy ;) ? Odwieczny wybór...

Jak donosi Medicalnet w Krakowie 26.04.2013. powstało Powstało Polskie Towarzystwo Intensywnej Terapii Interdyscyplinarnej. Jej prezesem został Rafał Niżankowski z Collegium Medicum UJ w Krakowie, a przewodniczącym Komisji Rewizyjnej i członkiem Kolegium Intensywistów został Jarosław J. Fedorowski, gubernator PFSz / HOPE.
Po obejrzeniu wywiadu z Rafałem Niżankowskim nieodparcie nasuwa mi sie jedna myśl... Że w tej całym zamieszaniu chodzi tylko o jedno...

W terminologii prawniczej funkcjonuje zwrot "pro publico bono" - dla dobra społecznego , bez wynagrodzenia... Zastanawiam sie czy stanowisko prezesa i viceprezesa, którym został oczywiście nasz ulubiony Wszechgalaktyczny Gubernator Międzwygwiezdnej Ligii Szpitali, czy stanowiska te sa opłacane ze składek, czy tez sa to funkcje całkowicie społezne,bez pobierania wynagrodzenia?
Niech Moc pozostanie z Wami!    (05.05.2013.)

Zbigniew Rybicki: myślę, że anestezjolodzy nie są przeciwni temu rozwiązaniu.

Poniżej artykuł prof. Zbigniewa Rybickiego. Ukazał się 02.05.2013. w portalu Medicalnet.

Intensywna terapia jest specjalnością nieco inną niż anestezjologia. Z anestezjologii do IT wnosi się bardzo wiele. Przede wszystkim umiejętność rozpoznawania i leczenia niewydolności oddechowej, to znaczy nabycie takiego odruchu szybkiego działania ze względu na to, że anestezjolog pracuje z pacjentem, za którego przejmuje całkowicie odpowiedzialność, przede wszystkim za prowadzenie oddechu, monitorowanie układu krążenia. To są elementy, które w moim przekonaniu bardziej predysponują do tej specjalności anestezjologa niż inne specjalności, chociaż wiadomo, że w tej chwili przepisy się zmieniły i specjalizację IT będą mogli robić lekarze innych specjalności. Jest pewne kuriozum w rozporządzeniu ministra zdrowia – wymieniono wszystkie specjalności poza medycyną ratunkową, która ma największe spoiwo ze specjalnością, którą jest IT.

Myślę, że anestezjolodzy nie są tutaj przeciwni temu rozwiązaniu, czy w jakiś sposób chcą podkreślić swoją wartość( chociaż mieli by do tego prawo w końcu oni stworzyli ta specjalność), żeby nie dopuścić innych do intensywnej terapii. Jesteśmy dalecy od tego, ale chodzi o to, żeby stworzyć OIT, w których będą pracować inni specjaliści, ale na tym samym poziomie, który jest zapewniany obecnie. Do tego poziomu dochodziliśmy przez wiele, wiele lat. Przede wszystkim chodzi nam o pewne standardy, które obowiązują. Standardy wyposażenia i standardy umiejętności, standardy w liczbie pielęgniarek, które pracują na tych oddziałach. Ten trend, który w tej chwili zyskał podstawy prawne, niewątpliwie ma u swoich korzeni to, że te procedury IT są lepiej opłacane przez NFZ. W tej chwili mamy przecież oddziały intensywnej opieki medycznej, kardiologicznej, chirurgicznej itd., W ten sposób funkcjonują oddziały w USA i wielu krajach europejskich, ale założenia intensywnej terapii w Polsce, jest takie że jest to oddział interspecjalistyczny, tu są leczeni chorzy z zagrożeniem życia, wynikającym z wszystkich możliwych przyczyn. Jeżeli teraz będziemy chcieli to transponować na poszczególne specjalistyczne oddziały, to pytam się, czy oddział IT hematologiczny przyjmie pacjenta po urazie? Bo w założeniach i aktach prawnych jest napisane ze w OIT leczy się wszystkie stany zagrożenia życia. Anestezjolodzy stworzyli intensywna terapię wykorzystując nabyte umiejętności z pracy na sali operacyjnej i doświadczenia z pracy na zachodzie gdzie byli częstymi gośćmi ze względu na wysoki poziom umiejętności i znajomość jezyków obcych ,przywożąc nowe sposoby w leczeniu stanów zagrożenia życia.A potraktowani zostali przez Ministra nieładnie ,bowiem wprowadzając rozporządzenie nie zapytano nas ( Towarzystwa Anestezjolgii i Intensywnej Terapii) o opinie.

Krzysztof Kusza: potrzebny jest narodowy program dla OIT

Prof. Krzysztof Kusza konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii uważa, że warunkiem zagwarantowania dostępności do stanowisk intensywnej terapii w oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii (OAiIT) jest zmiana myślenia na temat zadań i miejsca w systemie ochrony zdrowia, jakie te struktury powinny pełnić. Przeczytaj poniższy tekst. Ukazał sie w Rynku Zdrowia 25 04.2013.

Rynek Zdrowia: - Skąd przekonanie, że rola oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii jest niewłaściwie rozumiana?

Prof. Krzysztof Kusza: - W mojej ocenie, intensywna terapia w Polsce traktowana jest jako udzielanie świadczeń, które i tak prędzej czy później muszą zakończyć się zgonem. Bardzo często jest mylona z opieką paliatywną czy długoterminową. A to niewybaczalne nieporozumienie lub ignorancja.

Rzecz w tym, że anestezjologia i intensywna terapia, to najbardziej technologicznie rozwinięty dział medycyny, najbardziej kosztowny na świecie, także w Polsce. Decydenci zdają się nie zauważać, że na naszych oddziałach nie dalej jak 20 lat temu śmiertelność była bliska 57 proc., a obecnie spadła do poziomu 37 proc. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby zbliżyć tę wartość do takiej, która aktualnie występuje w rozwiniętych krajach UE. Tam wynosi 20-25 proc.

Wykonaliśmy ogromny krok do przodu, jeżeli chodzi o spadek śmiertelności i chorobowości społeczeństwa w stanach bezpośredniego zagrożenia życia i zwiększyliśmy dramatycznie liczbę szans dla chorych wypisanych z oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii na pełen powrót do społeczeństwa. Wystarczy ocenić ten olbrzymi zysk społeczny w wymiarze moralno-etycznym i policzyć w skali makro- lub mikroekonomicznej.

Tymczasem płatnik finansuje naszą dziedzinę grubo poniżej wskaźnika opłacalności, płacąc za jeden punkt stawkę od 49,4 zł do 52 zł. Płatnik zakłada również, że na pokrycie średniego kosztu osobodnia wystarczy osiągnięcie przez chorego w skali TISS-28, wartości 22,5 punktu. I średnio nasi chorzy powinni w tej skali uzyskiwać właśnie taką wartość, aby oddział mógł się zbilansować.

Ten sposób myślenia jest wadliwy. Skala TISS-28 może służyć pośrednio do oceny ciężkości stanu chorego i wywodzi się z zupełnie z innych źródeł niż te, które służą do finansowania świadczeń. Aktualnie jest narzędziem, zresztą bardzo zmodyfikowanym, służącym do przedstawiania świadczeń udzielanych w OAiIT do zapłaty. Na oddziale w szpitalu uniwersyteckim, którego jestem kierownikiem średnia wartość punktacji w skali TISS-28 za wszystkie osobodni na 14 stanowiskach wynosi od 32-35 pkt w okresie 3 ostatnich lat.

- Czy wskazana przez Pana różnica punktacji wynika stąd, że do oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalach uniwersyteckich przywożone są najcięższe przypadki?

- Jeżeli oddziały anestezjologii i intensywnej terapii znajdują się w szpitalach uniwersyteckich, to mają zazwyczaj szeroką wysokospecjalistyczną bazę diagnostyczną i zabiegową. Do takich oddziałów faktycznie trafiają najciężej chorzy, często we wstrząsie septycznym z powodu grzybicy układowej, z ostrym zapaleniem trzustki, z urazem wielomiejscowym, wstrząsem kardiogennym, anafilaktycznym, krwotocznym i po nagłym zatrzymaniu krążenia.
W wypadku chorego przyjętego we wstrząsie septycznym z powodu grzybicy układowej tylko jedna doba leczenia nowoczesnymi antybiotykami kosztuje ok. 20 tys. zł. Tymczasem takie leczenie musi niejednokrotnie być kontynuowane przez minimum 30 dni. Średnio chory, który jest objęty takim leczeniem i jest we wstrząsie septycznym z tego powodu pochłania ok. 1 mln. zł. A NFZ zwraca maksymalnie 300-400 tys. zł.

Świadczenia udzielone w OAiIT mogą być przedstawione do zapłaty dopiero po zakończeniu całej hospitalizacji. Wobec powyższego poniesione koszty przez świadczeniodawcę na leczenie w OAiIT zostaną zwrócone dopiero z kilkutygodniowym lub kilkumiesięcznym opóźnieniem. Te kuriozalne rozwiązania czynią także ze szpitali jako podmiotów działalności leczniczej instytucje kredytujące NFZ.

- Jak należałoby zmienić finansowanie anestezjologii i intensywnej terapii, żeby udzielone tam świadczenie, nie generowało strat dla szpitala?

- Dobrym wyjściem z tej sytuacji byłaby wycena świadczeń na podstawie opisanych procedur. Nasze środowisko takie procedury przygotowało opisując i przedstawiając AOTM ok. 500 procedur z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii. Miały one posłużyć płatnikowi do zapłaty za ich udzielanie. Niestety tak się nigdy nie stało. Gdyby do tego doszło, to NFZ poznałby prawdziwy koszt świadczeń, a z drugiej strony można by w sposób przejrzysty określić na udzielanie których świadczeń aktualnie nas po prostu nie stać.

Przypominam jednak, że mówimy o świadczeniach ratujących życie, a więc gwarantowanych najważniejszymi dla obywateli przepisami prawa. Obawiam się jednak, że już teraz niektórzy zarządzający ograniczają dostęp do tych świadczeń poprzez administracyjne decyzje zmniejszające wielkość zapotrzebowań wypływających z oddziałów na kosztowny sprzęt jednorazowy służący do uruchomienia technologii medycznych ratujących życie, gwarantowanych nie tylko w rozporządzeniu, ale i konstytucją R.P. Decyzje zza biurka mogą skutkować także odpowiedzialnością karną, którą często administrator próbuje przerzucić na personel lekarski.

Jest takie, jak niektórym ignorantom się wydaje, „banalne świadczenie”, którego udzielamy w zakresie anestezjologii, jak znieczulenie ogólne do zabiegu operacyjnego, czy też diagnostycznego. Na świecie koszt znieczulenia stanowi zwykle od 20-30 proc. kosztu zabiegu. W Polsce świadczenie to nie podlega wycenie w ogóle; wchodzi w wartość grupy jaką rozlicza się zabieg operacyjny. Tymczasem w znieczuleniu ogólnym średnio rocznie wykonuje się w Polsce ok. 6 mln. zabiegów. Czasami do zabiegów kardiochirurgicznych, torakochirurgicznych, w zakresie neurochirurgii, czy też chirurgii naczyniowej koszty znieczulenia sięgają 3-4 tys. zł.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że w Polsce wciąż brakuje stanowisk intensywnej terapii w OAiIT. Obecnie na 100 tys. mieszkańców w Polsce przypada 7,12 łóżek intensywnej terapii. Bezpieczna wartość to średnia liczba tych łóżek pomiędzy 10-12/100 tys. mieszkańców, chociaż w Niemczech sięga ona 22/100 tys. mieszkańców.

Równie ważna jest struktura organizacyjna naszych oddziałów. Z punktu widzenia medycznego strukturą organizacyjną która powstaje jako oddział intensywnej terapii, jest taka, która posiada minimum 6 stanowisk. Taki wymóg stawia przed nami także Unia Europejska. Niestety, na 460 oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii w Polsce 48 proc. są to oddziały czterostanowiskowe. Aż jedenaście oddziałów ma zaledwie dwa łóżka intensywnej terapii, a 24 - trzy łóżka.

- Dlaczego w takim razie powstają oddziały niezgodne z unijnymi dyrektywami i nieefektywne medycznie?

- Dyrektorzy szpitali utrzymują minimalną wymaganą liczbę stanowisk IT tylko w tym celu żeby móc ubiegać się o kontrakty z NFZ z innych zakresów medycyny, gdyż jest to warunek bezwzględnie wymagany. Jak jednak widać z wyliczeń przekazanych powyżej kontrakt otrzymują także podmioty, które posiadają tylko 2 lub 3 stanowiska w OAiIT . Warto zatem zapytać w oparciu o jakie przepisy prawa taki podmiot otrzymał środki publiczne na udzielanie świadczeń zdrowotnych. Rentowność oraz medyczna użyteczność takich małych oddziałów jest bardziej niż wątpliwa.

Oddziały sześciołóżkowe i większe są po pierwsze dużo bardziej skuteczne podczas realizacji procesu leczniczego, a z punktu widzenia ekonomicznego dużo bardziej efektywne, chociażby pod względem racjonalnego wykorzystania wysokospecjalistycznej kadry lekarskiej, której obecność w oddziale jest wymagana nieprzerwanie przez 24 godziny.
Z drugiej strony - biorąc pod uwagę stan faktyczny, aktualnie niezakontraktowanie czterostanowiskowych i mniejszych oddziałów jeszcze bardziej mogłoby ograniczyć dostępność do stanowisk IT w OAiIT.

Nie oznacza to jednak, że nie powinno się zachęcać dyrektorów szpitali do zwiększenia liczby stanowisk IT w OAiIT. Zwłaszcza, że zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia powinny one stanowić nie mniej niż 2 proc. wszystkich łóżek szpitalnych. Jest to bezwzględne minimum. Wystarczy porównać, że w szpitalach uniwersyteckich w Stanach Zjednoczonych stanowią one ok 20 proc. wszystkich łóżek szpitalnych, a w szpitalu, w którym ja pracuję tylko 1,2 proc.

Jednak, jeżeli policzy się, że koszt budowy jednego stanowiska wynosi od 1 mln do 1,5 mln zł, to trudno się dziwić, że menadżerowie nie chcą w nie inwestować, zwłaszcza że z góry wiedzą, iż właśnie na tych łóżkach będą tracić.

- Czy nie należy więc naciskać na menadżerów szpitali do otwierania kolejnych stanowisk?

- Absolutnie nie. Menadżerowie, są jak myślę świadomi niezbędności rozwijania tych struktur. Trzeba tylko dać im do ręki narzędzia, które pozwolą im to zadanie realizować.

Nie inne, jak dokładnie takie samo, jakie otrzymali kardiolodzy organizując znakomity system leczenia chorych z rozpoznaniem ostrego zespołu wieńcowego. Wydatkowanie środków publicznych na powszechną dostępność do świadczeń w dziedzinie kardiologii inwazyjnej znakomicie zmniejszyło śmiertelność z powodu zawału serca i ostrego zespołu wieńcowego.

Kardiolodzy otrzymując właściwe środki dowiedli, że można działać skutecznie, tak organizując ochronę zdrowia, że w wybranej dyscyplinie medycyny epidemiologia zdarzeń związanych ze śmiertelnością i chorobowością oraz z szybkim powrotem chorego do społeczeństwa mogła ulec dramatycznej poprawie. Aktualnie Polska należy w tym obszarze do krajów znajdujących się w czołówce UE i za to należy się uznanie.

Dokładnie takie samo zjawisko dotyczy chorych w stanie zagrożenia życia. Wielokrotnie podkreślam w swoich sprawozdaniach konieczność zmniejszenia śmiertelności z powodu ciężkiej sepsy i wstrząsu septycznego w Polsce poprzez zwiększenie dostępności do stanowisk IT w OAiIT, gdyż są to jedyne oddziały, które dysponują zasobami kadrowymi oraz technologią medyczną, które tę śmiertelność, zbliżoną zresztą do tej, która występuje z powodu chorób układu krążenia, mogą wybitnie zmniejszyć.
Nadal będę zatem informował organizatorów ochrony zdrowia w Polsce, że reprezentując środowisko lekarskie pracujące w dziedzinę medycyny jaką jest anestezjologia i intensywna terapia podtrzymuje potrzebę powołania programu, który nazwałem „Partnerstwo dla anestezjologii i intensywnej terapii”.

Rafał Niżankowski o nowej specjalizacji dla internistów

Serialu o intensywnej terapii - ciąg dalszy

Proponuję zapoznać się z mocno kontrowersyjnym artykułem dra Konstantego Szułdrzyńskiego.

Niestety, 37% zdających oblało PES z anestezjologii i it

PES w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii w sesji wiosennej nie zdało 44 lekarzy ze 119, którzy przystąpili do testu, czyli 37%. Nikt nie uzyskał oceny "bdb". Najlepszy wynik w tej sesji to 102 punkty, a najgorszy - 49.

Przypomnijmy, że w sesji jesiennej PES z anestezjologii "oblało" aż 73 medyków z 86 zdających, czyli niemal 85%! Wówczas też nikt nie uzyskał oceny "bdb", ba, nikt nie osiągnął nawet noty "db". Najlepszy wynik w tamtej sesji to 88 punktów ("dst"+"), a najgorszy - 36.

Dla porównania dodajmy, że wiosną br. PES-u z anestezjologii nie zdało 30 medyków z 83 (ponad 36%), a najlepszą oceną było "db+" (101 pkt). Z kolei jesienią 2011 r. testowi nie sprostało 10 ze 124 lekarzy (8%). za  mp.pl (25.03.2013.)

Bezpieczeństwo pacjenta

I jeszcze jeden wywiad z prof Kuszą o aktualnych problemach an i it. A tutaj wypowiedź Piotra Badurka, też o intensywnej terapii. (16.03.2013.)

Szczyrk 2013 - relacja Admina Polanestu

I znowu spotkaliśmy się w Szczyrku… To już X. jubileuszowa konferencja, dwadzieścia lat szczyrkowskiej tradycji...

Czy prze te 20 lat dokonał się postęp w znieczuleniach w chirurgii jednego dnia? Niewątpliwie. Chirurgia jednego dnia stała się pełnoprawną częścią ogólnie praktykowanej medycyny; w niektórych zamorskich krainach ;) W tym trybie operuje się ponad 80% wszystkich pacjentów. Czy pamiętacie, te czasy gdy propofol był trzymany pod kluczem i wydzielany tylko na specjalne okazje, np. do znieczulenia przyjaciół i znajomych:) Ehh… dwadzieścia lat minęło… Czytaj więcej >>

Prof. Waldemar Machała o Afganistanie

Prof. K. Kusza o nowej specjalizacji

Wreszcie jakiś głos rozsądku... Link.

Prof. Kubler o specjalizacji z it

 W tym miejscu zamieszczam link do wypowiedzi profesora Kublera.

Tak swoją droga, czy wyobrażacie sobie, że uzyskanie spoecajalizacji z 'intensywnej terapii" nie musi być wcale poprzedzone jakimkolwek procesem specajlizacyjnym, czytaj żmudnym zdobywaniem stosownej wiedzy? Nie wierzycie? A co by było gyby minister zdrowia "uznał dotychczasowy dorobek naukowy za równoważny ze zrealizowaniem programu specjalizacji z intensywnej terapii" Nie wierzycie? To posłuchajcie wypowiedzi jednego z naszych kolegów z Forum Dyskusyjnego:

To "uznanie dotychczasowego dorobku naukowego za równoważny ze zrealizowaniem programu specjalizacji" to niestety realne zagrożenie.

Są wśród profesorów anestezjologów (chirurgów też) tacy, którzy ponad 10 lat temu w ramach tzw. "krótkiej ścieżki" stali się medykami ratunkowymi. Ta krótka ścieżka polegała na 4 lub 5 wyjazdach do miasta Częstochowa - każdy trwał 4 dni. Potem minister zdrowia uznał ich dotychczasowy dorobek naukowy za równoważny ze zrealizowaniem programu specjalizacji w dziedzinie medycyny ratunkowej. Ci pierwsi w Polsce profesorowie specjaliści medycyny ratunkowej, jako nowy nadzór krajowy, przeprowadzili egzamin specjalizacyjny dla 100 pozostałych lekarzy specjalistów dziedzin pokrewnych, którzy uczestniczyli w tej samej "krótkiej ścieżce". Wszyscy oczywiście zdali.

Po kursie trwającym łącznie niecały jeden miesiąc, w Polsce pojawiło się ponad 100 specjalistów nowej specjalizacji - medycyny ratunkowej. Z intensywną terapią może być podobnie. Pierwsi specjaliści intensywnej terapii już w 2014 roku - to teoretycznie całkiem możliwe.

(22.02.2012.)

Divide et impera...

Doczekaliśmy się pierwszej wypowiedzi ANESTEZJOLOGA z tzw. wierchuszki. W końcu minęło już prawie 1,5 miesiąca od ogłoszenia rozporządzenia o powstaniu odrębnej specjalizacji pt. 'intensywna terapia' a jedyną reakcją było jak do tej pory wystosowanie przez kierownictwo PTAiIT smutnego protest-songu do Minzdrawu.

I oto jako pierwszy zabiera głos prof. Piotr Knapik. Gdybyśmy się w naszej mobilnej redakcji Polanestu bawili w retorykę tabloidową, to powyższą informację zamieścilibyśmy pod znamiennym tytułem 'Profesor przerywa milczenie' :) Hmm... Może by tak przerobić Polanest na tabloid anestezjologiczny ;) ?

O wiele ciekawsza jest w mojej opinii wypowiedź kol. Wojwina z naszego forum dyskusyjnego. Tak mnie zafrapowała, że przytaczam ją poniżej w całości. Polecam uważnej lekturze.

Przeczytałem, i jestem w kropce, co dalej. Minister Zdrowia swoją decyzją określił próg dyskusji. Nie rozmawiamy już bowiem o tym czy nowa specjalizacja ma w ogóle powstać, ale o tym kto ma ją tworzyć, ilu będzie konsultantów (z punktu widzenia profesora to jest istotne), ile lat ma trwać staż specjalizacyjny. To, że ona już powstała jest pewne. Z opinii Prof. Knapika, przyszłego Prezesa PTAiIT (czyli samej wierchuszki środowiska anestezjologów) wynika, że zgoda na nową specjalizację jest, tylko żal, że nas olali przy podejmowaniu decyzji o jej powstaniu i stąd ten cały klangor.
Prof. Knapik określa, że okres przejściowy ma trwać do 2020 roku, a potem to już będzie jak w normalnym świecie. Ale przecież nowi specjaliści zgodnie z ustawą powinni się już pojawić za dwa lata czyli w 2015-16 roku. Gdzie oni mają pracować? Jedynym miejscem jest oddział AniIT, bo tylko tutaj można uprawiać tą specjalność. Można się więc liczyć z tym że np. w poniedziałek na OIT dyżuruje intensywista chirurg, we wtorek intensywista pediatra, w środę intensywista neurolog itp. Jak to się ma do rozporządzenia o standardach?

Rozumiem więc, że te zapisy ustawowe, które dla nas stworzono, to pic, i że dość szybko staną się one bezwartościowe w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Nie dziwi więc brak w zapisach rozporządzenia jakiejkolwiek perspektywy rozwoju IT w ramach anestezjologii i intensywnej terapii. Utrzymano tylko istniejące już wymogi, doprecyzowano i to też dość enigmatycznie problemy anestezji odsuwając ostateczne decyzje w odległą przyszłość. Należy domniemywać, że do tego czasu wszystko w intensywnej terapii się zmieni.
Anestezjolodzy wyszkolą nową kadrę intensywistów a potem niech s…..ją. Trudna intubacja, ustawić respirator, założyć trudny dostęp to ich wezwiemy ale kierować oddziałem może każdy, oni niech głównie znieczulają bo tam ich brakuje.
Wyobraźmy sobie sytuację, że kardiologia interwencyjna nagle zostaje uwolniona, może ją robić każdy po dwójce / nie jest to przecież nic szczególnego, anestezjolog sobie z tym poradzi szybko /, prezes PT kardiologów ogłasza my tych wszystkich chętnych wyszkolimy, nie będziemy monopolizować tej procedury, bo pacjent jest najważniejszy. Na taki tok myślenia każdy hemodynamista postuka się w czoło, oni nawet swoim kolegom kardiologom utrudniają dostęp do tej procedury a my mamy wszystkich szkolić w intensywnej.
Myślę, że powinniśmy oczekiwać dzisiaj od naszych profesorów, aby wyszli z ukrycia i jasno określili, jak ma wyglądać perspektywa dla naszej specjalizacji, gdzie będziemy głównie pracować w przyszłości, szczególnie Ci, którzy niedawno stali się specjalistami, bo od tego zależy byt ich i ich rodzin. Kto będzie konsultantem i ilu ich będzie dla większości z Nas jest bez znaczenia.

Z drugiej strony, pracuję w szpitalu gdzie poza OAiIT z 18 stanowiskami jest w szpitalu 10 łóżkowy OIOM neurologiczny, 12 łóżkowy OIOM kardiologiczny, 6 łóżkowy OIOM internistyczny, 6 łóżkowy OIOM nefrologiczny, 2 x 4 łóżkowe OIOMY chirurgiczne, 5 łóżkowy OIOM neurochirurgiczny.
Nas anestezjologów dyżuruje codziennie 4, ale neurolog 1 i drugi do 20.00. Ten neurolog poza OIOMem gdzie są wentylowani chorzy ma kilkudziesięciu łóżkowy oddział i ciągle biega do SzOR. I tak jest na wszystkich tych pozostałych OIOMach. Oni nie mają żadnych standardów dlatego nam zazdroszczą, bo ta ich sytuacja wymaga również pilnej zmiany. Standardy trzymają u nas zatrudnienie i dlatego Gubernator, menager międzygalaktyczny, chciałby to zmienić, żeby było tak, jak na tych innych oddziałach. Brak standardów oznacza redukcję zatrudnienia. Ciekawe czasy idą.

I jeszcze jedna, interesująca wypowiedź z naszego Forum:
 

Szokująca metamorfoza Profesora Knapika. List PTAiIT z początku roku, pod którym Pan profesor się podpisał i obecny wywiad to dwa zupełnie inne stanowiska. Wtedy nieudolnie, ale próbowali walczyć o naszą teraźniejszość, a Was, młodych przyszłość.

Teraz oferta pełnej szkoleniowej współpracy. Najważniejsze stało się, kto będzie nadzorował szkolenie i kto będzie konsultantem wojewódzkim - krajowym.

Chyba nasi "mentorzy" zaczęli myśleć już tylko o tym jak uratować swoje obecne przywileje, stanowiska konsultantów, srebrniki za wiecznie te same wykłady i udział w komisjach egzaminacyjnych. A co się stanie z oddziałami intensywnej terapii ? Można przypuszczać, że przy takiej postawie nadzoru krajowego i naukowego jak ta prezentowana przez przyszłego Prezesa PTAiIT, za kilka lat OIT podzielą losy SOR-ów.

Zapraszam do dyskusji na nasze Forum! (14.02.2013.)

Gubernator ma głos...

Pamiętacie może Gubernatora, ponadpaństwowego konsultanta międzynarodowego z dziedziny an i it? Proszę Państwa, Gubernator ma głos - kliknij tutaj. (12.02.2013).

Anestezjologia i it osobno - c.d.

Podtrzymując nasza nową, świecką tradycję zamieszczam kolejną porcję informacji w dyskusji dotyczącej rodziału anestezjologii i intensywnej terapii. (08.02.2013.)

Nowy podręcznik  ultrasonogorafii

 Przedstawiam Wam nowy podręcznik ultrasonografii. Jest to pozycja szczególna, bo to pierwsze wydawnictwo na rynku polskim poświęcone w całości wykorzystaniu technik ultrasonograficznych w stanach nagłych, jak również w intensywnej terapii. Napisana przez zespół autorów związanych z Criticalusg będzie niewątpliwie cennym uzupełnieniem wiedzy osób pracujacych na "pierwszej linii frontu" Dla wszystkich zainteresowanych zamieszczam spis treści - link.

Książka jest do zakupienia na stronie internetowej prc.krakow.pl (02.02.2012.)
 

Prof. Roman Jaeschke  o funkcjonowaniu it w Kanadzie

Kolejny weekend - i mamy nowy artykuł, poświęcony rozdziałowi it od anestezjologii. To już chyba stanie się nową, świecką tradycją ;), że na każdy weekend będziemy karmieni informacjami, jaki to korzystny jest dla polskich anestezjologów rozdział anestezjologii od it. (01.02.2013.)

Sezon konferencyjny

Rozpoczyna się nowy sezon konferencyjny w polskiej anestezjologii. Z tej okazji dokonaliśmy kolejnej rewizji naszego arcy-złośliwego Antyporadnika Konferencyjnego. Postanowiliśmy również, ku przestrodze i pamięci, przypomnieć sukcesy i porażki organizacyjne z lat ubiegłych. A zwłaszcza porażki. Co tu dużo ukrywać, w naszej wybitnie mobilnej redakcji Polanestu wyznajemy teorię, że szklanka do połowy jest pusta ;)

Anestezjologia i intensywna terapia - razem czy osobno?

Trwa festiwal wypowiedzi związanych z postulowanym oddzieleniem intensywnej terapii od anestezjologii. W narastającym krzyku i natłoku wypowiedzi mam dziwne wrażenie, że nasze lobby profesorskie po cichu przyklaskuje temu pomysłowi, mimo że na codzień deklarują zupełnie coś innego. Nie macie takiego wrażenia? Niniejszym ustanawiam nagrodę dla osoby, która w nadchodzącym tygodniu znajdzie artykuł z wypowiedzią dotycząca omawianego zagadnienia w wykonaniu któregokolwiek z bossów polskiej an i it. Jeszcze "i it"...  ;)

Na weekend polecam kolejny artykuł do przestudiowania, tym razem profesora Rafała Niżankowskiego.

Czy Waszym zdaniem nieunikniony jest rozdział anestezjologii od intensywnej terapii? Jak uważacie? Zachęcam do dyskusji na naszym Forum Dyskusyjnym - wątek "Chirurg po 2 latach na OIT będzie specjalistą IT?". (25.01.2013.)

Szpitale spodziewają się lawiny żądań płacowych

Artykuł z dzisiejszej Gazety Prawnej (22.01.2013.)

Od dziś samodzielnie mogą dyżurować tylko anestezjolodzy z drugim stopniem specjalizacji. Dyrektorzy placówek boją się, że medycy będą chcieli wykorzystać tę sytuację do śrubowania pensji. Dalej>>

O rozdzieleniu anestezjologii od intensywnej terapii

Stali bywalcy Forum znaleźli taki oto artykuł (na stronach mp.pl), Wojwin dzięki za wyszukanie!

Kto ma pracowac na intensywnej terapii?

Sylwia Szparkowska

Spełniły się marzenia internistów: nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia wprowadza "nadspecjalizację" z intensywnej terapii dostępną dla specjalistów z różnych dziedzin. Rozwiązanie wywołało jednak oburzenie anestezjologów, którzy ostrzegają przed załamaniem programu transplantacji w Polsce i rozproszeniem odpowiedzialności za ratowanie życia między różne oddziały szpitalne. Dalej >>

Zapraszam do dyskusji na Forum o rozdzieleniu an od it. Admin Polanestu (21.01.2013.)

I śmieszno, i straszno...

W lutym 2011 roku został powołany zespól do analizy sensowności rozdzielenia anestezjologii i intensywnej terapii w Polsce. Na dole tej strony znajduje się korespondencja Konsultanta Krajowego z Minzdrawem dotycząca utworzenia nowej specjalizacji o nazwie "intensywna terapia". Stanowisko Konsultanta jest wyraźne: w Polsce intensywną terapię mają uprawiać tylko anestezjolodzy. Dlatego komicznym jest to, co nastąpiło na przełomie grudnia 2012 i stycznia 2013 - Minzdraw wprowadził nową specjalizację o nazwie "intensywna terapia"  tylnymi drzwiami, bez udziału anestezjologów, podobno bez powiadamiania PTAiIT i nadzoru krajowego. Wierchuszka z PTAiIT twierdzi, że o niczym nie wiedziała... Ale z drugiej strony PTAiIT podpisało takie oto pismo. I monitory zostały wyłączone ;) OFF!  Na sali zapadła cisza i ciemność. Niestety, życie toczyło się dalej. Gdy nowa specjalizacja został wprowadzona i zatwierdzona podpisem miłościwie nam panującego Bartka A. PTAiIT napisało dramatyczny wielce protest-song skierowany do naszego ulubionego Minzdrawu. Ale mleko się wylało...

Poniżej przytaczam kilka opinii z naszego forum:

Naszemu 'lobby' profesorskiemu pokazano miejsce w szeregu ...

Najwyższy czas, inaczej nie pojmą że zamiast się zjeżdżać, obradzać i lansować to trzeba się ostro wziąć do roboty - a jak bardzo ciężko merytorycznie pracuje PTAiT to widać na ich stronie w zakładce "edukacja", zawierającej nic i nie zmienianej od chyba 5 lat. Porównajcie z prywatną stroną prof. Machały.

Program napiszą interniści - oni na pewno świetnie już wiedzą co taki intensywista powinien umieć. Anestezjologów nie dopuszczą bo będzie za dużo w programie o tych intubacjach oraz respiratorach, pompach i innych ustrojstwach co to tylko wyją i spać nie dają - na co to komu? Szkolenia i staże przeprowadzi się na zmianę na sali intensywnego nadzoru na internie i na sali pooperacyjnej na chirurgii. Może będzie jakiś tydzień na noworodkach, dla tych co się specjalizują po pediatrii. No i jeszcze ratownicy medyczni przeprowadzą doktorom szybki kurs ALS-u.

Jak to powiadają w zaprzyjaźnionej prokuraturze, sprawa jest rozwojowa :) Zapraszam do odwiedzenia naszego Forum Dyskusyjnego, gdzie toczy się dyskusja dot. nowej specjalizacji. Admin Polanestu (11.01.2013)

Nowy Larsen - kolejny tom

Anestezjologia. Larsen Tom.1Miło mi zakomunikować, a zwłaszcza młodszym koleżankom i kolegom, że ukazał się właśnie w wydawnictwie Elsevier drugi tom nowego wydania Larsena. To już trzecie, polskie wydanie tego popularnego wśród wielu zanieczulaczy :) podręcznika anestezjologii: 1000 stron porządnej i solidnej anestezjologicznej wiedzy w twardych okładkach.

W chwili obecnej 2. tom Larsena jest dostępny w przedsprzedaży, cena promocyjna tego dzieła wynosi 178 złotych polskich. (04.01.2013.)
 

Archiwum artykułów z lat poprzednich >>